witaj majowa jutrzenko !!!
kwiecień 30, 2009
Znów rozpoczyna się długi, majowy weekend! Jak ja ich nie cierpię!! W ogóle jakoś nie lubię świąt! Zwłaszcza takich, trochę zakłamanych. zaraz usłyszę głosy oburzenia, co ja piszę!! No właśnie co?
1 maja, przez wiele lat uważany za komunistyczne święto. Te przymusowe pochody, czczenie naszych partyjnych przywódców i ich pseudodokonań, ogólnokrajowa wazelina. Żyję już tyle lat, że zdążyłam sama chodzić na pierwszomajowe pochody. Moje dzieciństwo upłynęło w komunizmie, a dorosłe życie w polskiej wersji demokracji. Nie będę wnikać co konkretnie mi się w polskiej demokracji nie podoba, bo byłoby tego sporo. Wspomnę tylko o ordynacji wyborczej. Chcę głosować na konkretną osobę, a nie na partię i wszystko powinno być jasne, ale wróćmy do tematu.
1 maja ustanowiła II Międzynarodówka w 1899 roku na pamiątkę robotniczych strajków w 1886r. w Chicago. Robotnicy walczyli o 8 godzinny dzień pracy i związki zawodowe. Krwawo stłumione strajki były szokiem dla opini międzynarodowej, a przynajmniej jej postępowej części, która dostrzegła ciężki los robotników.
W XIXw. robotnicy w fabrykach pracowali po 12-15 godzin dziennie w bardzo ciężkich warunkach. Nie mieli ubezpieczenia, pomocy lekarskiej, emerytury. Mieli tylko harować i nic poza tym. Pracowały również dzieci, co obecnie jest nie do pomyślenia w cywilizowanym świecie. Propagatorami ulżenia robotniczej doli byli socjaliści. W Polsce 8- godzinny dzień pracy, obowiązkowe ubezpieczenia zdrowotne i emerytalne wprowadzone zostały na rozkaz marszałka, a wtedy naczelnika państwa polskiego J.Piłsudskiego w tzw. “Małej Konstytucji” z 1919r. W Polsce 1 maja obchodzi się od 1899 r.
Gdy komuniści objęli władzę zaczęli sobie “przyczepiać” i święta i bohaterów narodowych, jak Ludwik Waryński, twórca pierwszych związków zawodowych na ziemiach polskich. Jako, że ich tradycje nie sięgały tak daleko, trzeba było wprowadzić nowe ” świeckie tradycje”, żeby umotywować swoje istnienie. Zrobili więc z 1 maja wielkie święto robotników, zniekształcili idee tego święta i obrzydzili wszystkim. Przekłamali historię, tak jak kłamstwem było to państwo i utopijna idea komuny.
3 maja , święto konstytucji. Mało kto wie, że świętujemy rocznicę zamachu na wolność i demokrację szlachecką. Jak na ówczesne i obecne standardy był to zamach stanu. Brak było quorum mającego moc ją uchwalić.
W 1791 roku Wielkanoc wypadała późno, bo dopiero 24 kwietnia. Posłowie zrobili sobie przerwę świąteczną i rozjechali się do domów. Gdy król Stanisław August Poniatowski wezwał ich na obrady, większość posłów nie była w stanie przybyć na czas. W ten sposób opozycja, głównie litewska i ukraińska zostały odsunięte i nie mogły zawetować ustawy zasadniczej. Konstytucję napisał prawdopodobnie sekretarz króla w ciągu jednej nocy, a następnego dnia jej zwolennicy ją uchwalili. Było to wielkie święto, ale nie uratowało to Rzeczpospolitej od zagłady. Sąsiednie mocarstwa wcale nie chciały odrodzonej i znów silnej Rzeczpospolitej. Żeby uchronić swoją politykę i wpływ na los naszego kraju rozebrały go w końcu i zabezpieczyły swoje status quo.
Karczewska piramida
kwiecień 16, 2009
3o km na południe od Warszawy jest miasto Karczew. Posiada ono tajemniczą budowlę piramidę- grobowiec. Wchodząc na cmentarz główną bramą, po lewej stronie od niej można zobaczyć zaniedbany i opuszczony grobowiec w kształcie miniaturowej piramidy. Niektórym może się kojarzyć również z obeliskiem wzorowanym na starożytnych egipskich obeliskach. Otacza go nie tyle nimb tajemnicy ile aura zapomnienia. Z każdym rokiem popada on w ruinę i za kilka lat rozsypie się zupełnie.
Piramidy powstały w starożytności i służyły jako grobowce i świątynie. Spotykamy je na Bliskim Wschodzie, w Egipcie, a także w Ameryce Środkowej i Południowej. Najsłynniejszy jest oczywiście kompleks piramid w Gizie, z największą piramidą Cheopsa. Były symbolem kultu i wiary w życie wieczne. Fascynację starożytnym Egiptem przywieźli do Europy żołnierze Napoleona. W pierwszej połowie XIX w. zaczęły gdzie niegdzie powstawać małe piramidy- grobowce. Najsłynniejszą jest piramida w Rapie na Mazurach w pobliżu granicy polsko- rosyjskiej. Mauzoleum zbudowano w1811 r. dla rodziny Farenheit. Do dziś można podziwiać zmumifikowane zwłoki członków tej rodziny.
Są ludzie, którzy wierzą, że piramida emituje pewien rodzaj pozytywnej energii, nazywanej “energią kształtu” .Pozwala ona na mumifikowanie zwłok, długotrwałe przechowywanie żywności, czy tylko ostrzenie żyletek. Nie wiem czy nasza “piramidka” potrafi działać takie “cuda”, ale jest z nią związaną niezwykła historia.
Był rok 1794 i trwało w najlepsze Powstanie Kościuszki. Przed kilku dniami Kościuszko przegrał bitwę pod Maciejowicami i dostał się do niewoli. Od strony Lublina nadciągnęła rosyjska armia pod dowództwem generała jeszcze wtedy Aleksandra Suworowa. Szybko zajęła miasto, a Suworow wybrał na swoją kwaterę główną Pałac w Otwocku Wielkim. Postanowił w nim odpocząć i przygotować ostateczną ofensywę na Warszawę. Właściciel pałacu hr. Franciszek Bieliński III przebywał wtedy wśród powstańców. Oddał swój majątek na potrzeby powstania, o czym często się zapomina.
Spróbujmy zatem zrekonstruować wydarzenia, które doprowadziły do śmierci kilku powstańców. Ich liczba nie jest znana, a także dokładna data tych wydarzeń. W każdym bądź razie grupa powstańców wpadła na pomysł, żeby napaść na Pałac i porwać Suworowa. Wyobraźmy sobie ciemną, być może deszczową noc i grupę ludzi próbującą się dostać do Pałacu. Czy poszli główną aleją kryjąc się w cieniu lip? Czy próbowali dostać się bocznym wejściem? A może w inny sposób? Czas zatarł ślady, także w ludzkiej pamięci. Źle zaplanowana akcja zakończyła się klęską. Nawet gdyby im się udało, to i tak nie uratowaliby gasnącego powstania. Ich ofiara poszła na marne.
Zostali pochowani na cmentarzu karczewskim, a na ich zbiorowej mogile została postawiona piramida. Kto ją wybudował, kto był fundatorem, kto jest pochowany w mogile? Być może odpowiedź znajdziemy w starych księgach parafialnych. Jeśli fundatorem był Bieliński, pasjonat starożytności, to byłby najstarszym grobowcem na cmentarzu.
Czas źle obszedł się z pomnikiem. Odpadła gdzieś tablica, został przesunięty, najprawdopodobniej przez drzewo rosnące w pobliżu, cegły z czubka odpadły. Uległ zapomnieniu i nie wiele osób zapała znicz w dniu Wszystkich Świętych. Szkoda!

“Zapomniane narody Europy”
styczeń 15, 2009
Ostatnio wpadła mi w ręce bardzo ciekawa książka Jerzego Strzelczyka “Zapomniane narody Europy”. Autor przedstawia dzieje ośmiu narodów Wenetów, Swebów, Longobardów, Piktów, Wiślan, Obodrzyców, Chazarów i Jaćwięgów na podstawie zachowanych kronik historycznych, badań archeologicznych i badań nad pozostałościami sztuki tychże plemion. Kim byli, skąd przyszli, jak żyli, w co wierzyli i gdzie zniknęli mieszkańcy Europy zanim powstały narody? Na te pytania autor stara się odpowiedzieć, ale ” wędrówka ludów” późniejsze ich mieszanie i zawirowania historii nie dają nam jednoznacznej odpowiedzi.
Przegląd narodów rozpoczynają najbardziej dla nas mityczni Wenetowie. Czy byli to przodkowie Słowian, jak chce tradycja romantyczna? A może było kilka plemion o tej samej nazwie zamieszkujących rózne zakątki Europy? Czy były ze sobą spokrewnione? Konia z rzędem temu kto odpowie na te pytania. Fascynujące jest to jak mało starożytni historycy wiedzieli o ludach mieszkających poza granicami Imperium i jak ich wiedza była bardziej w sferze legend i mitów niż faktów historycznych.
Innym mitycznym i tajemniczym narodem zamieszkującym najdalsze zakątki wyspy Angielskiej byli Piktowie. Skąd wzięła się ich nazwa, kim mogli być i gdzie zniknęli również dowiemy się z tej książki. Napewno nie zniknęli całkowicie, a pozostali w naszej pamięci dzięki choćby “Legendom arturiańskim”.
Również pozostałe narody są niezwykle ciekawe. Longobardowie i Swebowie, którzy zawojowali Imperium Rzymskie, Chazarowie, którzy wyznawali judaizm. Obodrzyce i Jaćwięgowie, którzy padli ofiarą eksterminacji, i jak się okazuje nie był to wymysł XX wieku.
Fascynująca lektura dla osób interesujących się historią.
“Anna In w grobowcach świata”
styczeń 12, 2009
Dziś slończyłam czytać świetną książkę Olgi Tokarczuk ” Anna In w grobowcach miasta”.Została ona napisana w ramach serii “MITY” zainicjowanej przez wydawnictwo CANINGATE BOOKS Ltd. Seria ta połączyła najwybitniejszych światowych autorów prozy , do których dolączyła również nasza rodaczka. “MITY” przedstawiają współczesne spojrzenie na mity znane ludzkości.
Olga Tokarczuk wybrała jeden z najstarszych mitów, sumeryjski mit o bogini miasta Ur Inannie. Bogini wyrusza do krainy śmierci, żeby spotkać się ze swoją siostrą, boginią śmierci. Zostaje przez nią zabita, ame się odradza i wraca na ziemię. Resztę można sobie doczytać.
Mit ten jest jakby matką wszystkich mitów i baśni o schodzeniu do świata zmarłych, odradzaniu się, oszukiwaniu śmierci. Jest tak stary jak sama kudzkość i tkwi w jej zbiorowej podświadomości. Woara, że można oszukać przeznaczenie i uniknąć tego co jest nie do uniknięcia. Lektura wymagająca myślenia, smakowania i zastanawiania się jak niewiele zmieniliśmy się przez te tysiące lat.
Samospełniająca się przepowiednia?
styczeń 9, 2009
Według źródeł Fundacji Nautilus, w kilka miesięcy po ogłoszeniu wizji Jackowskiego w jego domu zjawili się dziwni panowie. Jak twierdzi sam Jackowski byli to przedstawiciele izraelskiego rządu lub tajnych służb tego państwa. Interesował ich przede wszystkim fragment dotyczący ogólnoświatowej wojny i prewencyjnego ataku Izraela na inne państwo. Jackowski nie powiedział o czym rozmawiał z tymi panami.
Czy w ten sposób Jackowski w jakiś sposób sprowokował spełnienie się swojej przepowiedni? Czy Izraelczycy uwierzyli w nią tak bezwarunkowo, że sami sprowokowali wojnę? Co było katalizatorem ich działań?
Religia żydowska dopuszcza istnienie jasnowidzów jeżeli ich głos pochodzi od Boga. Jednak wybrańcami powinni być Żydzi, a nie “goje” jak Jackowski. Swoich jasnowidzących Zydzi czcili, zwłaszcza Chasydzi. Dawali im tytuł Cadyka, czyli świętego za życia. Tak więc Jackowski nie bardzo wpisuje się w ten schemat, ale jednocześnie miał wizję, mówiącą o ich kraju, więc może jednak pasuje? Czyżby Jackowski stworzył samospełniającą się przepowiednię?
Krzyk ginącego narodu
styczeń 5, 2009
Nie postarałam się w ostatnim wpisie, więc muszę się trochę zrehabilitować przynajmniej dla własnej satysfakcji.
Wszyscy patrzymy na to co się dzieje w strefie Gazy. Jest to związane z przepowiednią naszego jasnowidza, p. Jackowskiego, ale ta wojna ma również inny wymiar, nie tylko zapowiedź końca świata, a przynajmniej początku ogólnoświatowego konfliktu. Czytając, czy oglądając wiadomości widzimy jak silniejsze i bogatsze państwo niszczy słabszy naród. Odbywa się to przy jawnej lub nie aprobacie polityków pozostałych państw. Trudno im się dziwić, gdyż każdy protest może być uznany przez Izrael jako przejaw antysemityzmu. A to doskonała broń, pamiętając co Żydzi wycierpieli podczas II wojny światowej.
Tymczasem w Strefie Gazy giną niewinni ludzie i czują się opuszczeni przez świat. Patrzymy na nich o można się poczuć jak reszta świata patrząca na Powstanie Warszawskie, lub Styczniowe. My, Polacy szczególniee powinniśmy rozumieć Palestyńczyków i inne narody walczące i swoją wolność, gdyż tego nauczyła nas nasza historia.Palestyńczy też zostali pozbawieni swojego państwa na mocy układów wielkich mocarstw, które nie liczyły się z małymi krajami, a miały poczucie winy wobec Żydów za Holokaust. Tylko dlaczego do niego dopuściły? Nie chcieli umierać za Gdańsk, a co dopiero za jakichś tam Żydków. Oddawali pole Hitlerowi, aż ustawił ich pod ścianą.
Poza tym taki najazd to nie sposób na zapobieganie terroryzmowi. Terroryzm to krzyk ludzi, których nikt nie chce słuchać. To protest przeciwko niesprawiedliwości i obojętności świata. przemocą się go nie zwalczy.Jest jak hydra, odetnie się jej głowę, urośnie następna. Palestyńskie dzieci i młodzież, nie mają pozytywnego przykładu w ten sposób.Sami staną się Męczennikami za wiarę i swój kraj i to nie jest kwestia Islamu. Ludzie nieszczęśliwi chętnej szukają pociechy i nadzieji w swoim Bogu, bo już nie ma jej w świecie. Bóg jest ostatnią deską ratunku. Wyższej instancji już nie ma. Tylko rośnie nienawiść i to po obu stronach. Może warto rozmawiać z Palestyńczykami? Z Arafatem też nie chcieli rozmawiać, bo uznawali go za terrorystę, zą przyszedł czas, żę zaczęli. Z Pilsudskim też nikt nie chciał rozmawiać z tego samego powodu, dlatego na Konferencję w Wersalu pojechał Dmowski i powstało nasze wolne państwo.
Dla Izraelczyków to Ziemia Obiecana, którą dał im Bóg w posiadanie. Nie chcą innych narodów na niej. Mają więc niezbywalne prawo do niej.Chcą żyć w pokoju i spokoju, czemu nie można się dziwić. Robi im się coraz ciaśniej w Izraelu i każdy dodatkowy metr kwadratowy jest na wagę złota. Już raz musieli opuszczać Strefę Gazy i teraz chcą ją odzyskać.
Dlaczego teraz? Bo w USA jest “bezkrólewie”. Odchodzi stary prezydent i nie chce podejmować decyzji, które zaważyłyby na polityce nowej administracji, a nowy prezydent jeszcze nie może podejmować decyzji. Ameryka jest dla Izraela bardzi ważna. Niewiele osób zdaje sobie sprawę ile pieniędzy Rząd USA daje Izraelowi. Gdyby nie ich pomoc, Izraela już dawno nie byłoby na mapie świata. Arabowie by ich wypędzili lub wymordowali. Żydzi więc walczą o swoje istnienie.
Czy jest rozwiązanie dla tych problemów? Chyba nie. Gdy po obu stronach jest tyle nienawiści i poczucia krzywdy,tyle przelanej krwi, to trudno o przebaczenie i pokojową koegzystencję. Chyba się to “nie rozejdzie po kościach”.
Izrael idzie na wojnę.
styczeń 2, 2009
Izrael idzie na wojnę z Palestyńczykami. Czy jest sposób by rozwiązać ten konflikt? Raczej nie. Nienawiść po obu stronach jest tak silna, że zawsze będą powody do zabijania. Współczuję zwłaszcza mieszkańcom Strefy Gazy. Tylu rannych i zabitych- dzieci, starcy, cywilna ludność, która płaci za garstkę terrorystów. Ogromny głód, a Izraelczycy twiedzą, że nie ma katastrofy humanitarnej ! Aż nie chce się wierzyć, że to możliwe.
Krzysztof Jackowski znów przestrzega przed wojną. Według niego to co się dzieje to początek końca. Być może ludzkość dojrzała do zmian, a każde dojrzewanie charakteryzują gwałtowne i niekontrolowane zmiany. Zawsze bądzie koniec świata, bo to co zniknie już sie nie powtórzy, więc w pewien sposób każda zmiana jest końcem świata.
Wielka Medytacja
grudzień 29, 2008
Dnia 30 grudnia w godzinach 22.00- 22.30. odbędzie się Wielka Medytacja “Nieznanego Świata” . Hasłem tegorocznej medytacji jest NADZIEJA. Każdy z nas może wziąść w niej udział. Sposób medytowania jest dowolny. Możemy się modlić, odmawiać różaniec, medytować na leżąco, na siedząco, z mantrą i bez. Chodzi o intencję, o NADZIEJĘ, tak potrzebną nam ludziom i naszej planecie. Ważne jest, żeby medytować właśnie w tym czasie, jeśli chcemy coś zmienić. nasz zbiorowy wysiłek, zbiorowa myśl może wpłynąć na pole morfogenetyczne naszej planety i zapoczątkować pozytywne zmiany.
Nadzieja w kolorze zielonym, “ta, która umiera ostatnia”. Daje nam siłę do walki o przetrwanie każdego kolejnego dnia, nawet gdy wydaje się, że już nic nie da się zrobić. Nasz zbiorowy wysiłek, nasza intencja być może odwróci nieuniknione. Jeśli myśl jest energią, to może ona wpływać na wszystko . Możemy myślą odwrócić przeznaczenie i nadchodzącą katastrofę. Im będzie nas więcej tym nasza myśl będzie silniejsza. Być może uda nam się powstrzymać i zmiany klimatyczne i zbliżająca się wojnę, o czym wspomina Jackowski na stronach Nautilusa. Dziś właśnie można posłuchać jego przesłania na nadchodzący rok i nie jest o przepowiednia optymistyczna. My “szarzy ludzie” niewiele możemy zrobić, żeby wpłynąć na “wielkich tego świata” żeby się opamiętali. Naszą bronią może być wiara, nadzieja i ogólny wysiłek myśli. Weźmy więc udział w Wielkiej medytacji. Będzie ona jak koło ratunkowe dla naszego świata.
Końca świata nie będzie?
grudzień 8, 2008
Od pewnego czasu coraz częściej jest podawany rok 2012 jako data końca świata. Okazuje się, że 21 grudnia 2012 roku kończy się kalendarz Majów i z tej informacji Amerykanin Patric Geryl wysnuł ten wniosek. Kalendarz Majów, który łączył trzy kalendarze – Tzolkin ( oparty na ruchu Wenus wokół Słońca, służący obrzędom religijnym) , Tum oraz Haab ( słoneczny, przeznaczony dla rolników) . Połączenie tych trzech kalendarzy dawało okresy po ok. 24 tys. lat. Ostatnia zapisana epoka kończy się właśnie 21 grudnia 2012 roku. Zachodzi teraz pytanie czy to ma skończyć sie świat, czy Majowie nie dokończyli swojej pracy, lub dalszy ciąg Kalendarza czeka na odkrycie?
Koniec świata ogłaszano już wiele razy. Chyba najbardziej spektakularny był rok 1000 n.e. , gdy wielu ludzi czekało na koniec, przygotowywało się do nadejścia Chrystusa, bo Królestwo Boże miało trwać tysiąc lat. Wielu oddawało swoje majątki, szło do klasztoru lyb w inny sposób chciało pokutować za swoje i cudze grzechy. Jakiż musiał być to dlanich szok, gdy minął rok 1000, a potem następne i nic się nie wydarzyło.
Osobiście skłaniam się ku teorii przebiegunowania ziemi, czyli przesunięcia lub odwrócenia biegunów magnetycznych naszej planety. Woemy, że takie zjawiska co jakoś czas zdarzały się już w jej historii. Jest to zjawisko cykliczne i można wyliczyć jego datę, ale… Okazuje się, ze przebiegunowanie spóźnia się o jakieś 300 tys. lat.Przesunięcia biegunów zdarzają się dość często, oczywiście w skali planety , ostatnie zakończyło epokę lodowcową Wiemy również, że z przebiegunowaniem związane były gwałtowne zjawiska, jak zmiana klimatu, tręsienia ziemi i wybuchy wulkanów. Dlaczego uważam, że to ma sens? Bo zauważyłam pewą dziwna rzecz. Okna mojego domu wychodzą na wschód, tak więc mam możliwość obserwować wschody słońca codziennie, o ile oczywiście wstanę tak wcześnie , zwłaszcza w lato , niezależnie od pory roku. Odkąd się wprowadziliśmy to wschód przesunął się bardziej na południe.
Jeśli doszłoby do przebiegunowania ziemi, to co stanie się z nami? Planeta przetrwa, bo dla niej to ” nie pierwszyzna”. Przechodziła to już wielokrotnie, tak jak i gwałtowke zmiany klimatu ol lodowej pustyni po suchą i prawie bezwodną. Czy przetrwa nasza cywilizacja? Podniesienie poziomu mórz i oceanówspowoduje zatopienie wielu państw. Gwałtowne zjawiska atmosferyczne i geologiczne spowodują tak wielkie zniszczenia, że nie będzie co odbudowywać. Śmierć grozi milionom ludzi. Jeśli przetrwamy jako gatunek, to cofniemy się do czasów barbarzyństwa. Pocieszające jest to, że w historii ludzkości zdarzało się to już kilkakrotnie. Upadały wielkie cywilizacje, z na ich miejszce przychodziły nowe.
Nadzieją jest, ze ludzkość może przenieść się na wyższy poziom wibracji. Jedna z teorii głosi, że staniemy się świetlistymi istotami o mocy równej bogom. Inna że nasz umysł się otworzy i zaczniemy wykorzystywać 100% naszego mózgu, a nie jak dotychczas ok. 10%.
Tak więc jest to w sumie optymistyczna perspektywa dla ludzkości, dla tych co przetrwają, ale czy prawdziwa? Czy nie pocieszamy się na 5 min. przed zagładą? Czy przejście na wyższy poziom wibracji nie jest śmiercią ciała fizycznego? 21 grudnia 2012 zbliża się wielkimi krokami.
Czy to juz Apokalipsa?
listopad 28, 2008
Wczoraj w Bombaju miał miejsce napad terrorystyczny. Niby nic takiego, w końcu w Indiach stale ktoś na kogoś napada. Walczą muzułmanie z hinduistami, hinduiści z chrześcijanami, Sikhowie z rządem, itp. Nie zdarzyło się jednak, o ile mnie pamięć nie myli, żeby do swoich rozgrywek włączali oni obcokrajowców, turystów, a także Żydów. Zawsze rozwiązywali swoje problemy między sobą nie wciągając w to innych.
Indie to niezwykły kraj gdzie niewyobrażalne bogactwo istnieje obok niewyobrażalnej nędzy. Mieszanka kultur i religii, które egzystują obok siebie, a niektóre tradycje sięgają kilku tysiącleci. Choćby podział kastowy, który trudno kolejnym rządom wyplenić. Ich wspaniała walka o niepodległość, choć Anglikom chyba nie było łatwo wypuścić z rąk “klejnotu korony brytyjskiej” i sztandarowa postać tej walki Mahatma Ghandi. Jaki to kontrast pomiędzy tym co się wczoraj stało, a jego ” biernym oporem” , jako sposobem walki. Gdyby żył wczoraj znów dokonałby aktu samospalenia na znak protestu przeciwko przemocy. Napewno nie tak wyobrażał sobie swój kraj.
W kontekście tego co się stało pojawia się znów przepowiednia p. Jackowskiego. Zastanawia czy to już początek Apokalipsy czy jeszcze nie . Interpretować przepowiednię można na różne sposoby, tak jak horoskop. Wszystko zależy od interpretującego. Czytamy je przez pryzmat naszej wiedzy, doświadczeń i stereotypów, tak jak patrzymy na cały świat. Przeciętnemu Polakowi terriryzm obecnie kojarzy się z krajami Arabskimi, a Żydzi z Izraelem. Może tu tkwi pomyłka, a może ten zamach będzie miał późniejsze konsekwencje. Indie to potężny kraj, mający bombę atomową i spore doświadczenie w walce z terroryzmem. Napewno nie pozwoli sobie na jakieś interwencje “Żandarma Świata” czy innego kraju, chyba, że sami poproszą o pomoc. Gdyby jednak doszło do jakichś zakulisowych działań to nie wiadomo czym by się to skończyło. Poza tym co może sie stać gdyby Hindusi nie poradzili sobie z opanowaniem sytuacji i terroryści przejęliby ich silosy atomowe? Chyla jednak Apokalipsa. Data z przepowiedni Jackowskiego się zgadza. Koniec listopada, i tylko to. Więc lepiej poczekać na rozwój wydarzeń, niż nadinterpretować jego przepowiednię. A co do krzyzsu bankowego, to może nie wszystko nam mowią?